Żołnierze bezzwrotni
Uczono ich zabijania wartowników cicho i skutecznie, jednym pchnięciem noża, aby uniemożliwić wszczęcie alarmu. Uczono ich zakładania min i ładunków wybuchowych, unieruchamiania silników samolotów i samochodów. Tych, którzy kończyli kurs i rozpoczynali służbę w specjalnych oddziałach, nazywano żołnierzami bezzwrotnymi. Szansa, że powrócą do domu była bardzo nikła. Zakładano, że straty w tych oddziałach sięgną nawet siedemdziesięciu pięciu procent śmiałków, którzy zdecydowali się wstąpić do OMSBON. Wytrzymali i sprawni, świetnie wyszkoleni, okazali się śmiertelnie skuteczni na polach bitewnych, za liniami wroga. Do doborowych radzieckich oddziałów werbowano ochotników, odznaczających się szczególną sprawnością fizyczną, odpornością psychiczną, a przede wszystkim sportowców, nawet tych, którzy przed wojną osiągali między narodowe sukcesy, jak chociażby bokser Igor Miklaszewski. W ten sposób powstała ta doborowa formacja, nazwana OMSBON, co było skrótem od Samodzielna brygada zmotoryzowana strzelecka specjalnego przeznaczenia. Wkrótce w tej brygadzie znalazło się dwanaście tysięcy doborowych żołnierzy, a wśród nich Nikołaj Kuzniecow, który pochodził z rodziny Niemców nadwołżańskich. Mówił płynnie po niemiecku, był bardzo sprawny i szaleńczo odważny i jak się później okazało, wykonywał zadania prawie niemożliwe do wykonania.
Na tyły wroga
Bezwzględny terror, jaki Niemcy wprowadzili na okupowanych terenach stal się podstawą naturalnego oporu ze strony ludzi, którzy zdali sobie sprawę, że nazizm oznacza wyniszczenie i śmierć ich społeczności. Stalin doceniał silę oddziałów partyzanckich, jaką dawała im znajomość terenu, wsparcie miejscowej ludności i determinacja, której podstawą częstokroć była chęć zemsty, ale z drugiej strony, Stalin bal się wielkiej liczby uzbrojonych ludzi, którzy po wojnie mogli pozostać poza systemem państwowej kontroli i wstrząsnąć komunistycznym państwem. Ruch partyzancki został poddany ściślej kontroli Kremla. Większość dowódców oddziałów partyzanckich pochodziła z oddziałów OMZBON i ściśle wykonywała rozkazy, płynące z Moskwy. Moskwa dbała też o zaopatrzenie i uzbrojenie oddziałów partyzanckich. W końcu 1941 roku za liniami wroga został zrzucony Nikołaj Kuzniecow, który dobrze był przygotowany do swojej misji. Kilka tygodni spędził w obozie, rozmawiając z niemieckimi jeńcami, poznając obyczaje niemieckich żołnierzy i doskonaląc swój wizerunek niemieckiego porucznika, którego miał odgrywać. Jak każdy z dywersantów, zrzucanych za liniami wroga, wyposażony był w pistolet maszynowy, trzysta nabojów, pistolet, bagnet, pięć granatów, materiały wybuchowe, kompas, mapę, dziesięciodniową rację żywności i butelkę wódki.
Radziecka partyzantka
Kuzniecow miał rozkaz dotrzeć do oddziału partyzanckiego, dowodzonego przez innego żołnierza grupy. Już w pierwszym okresie wojny radzieckie oddziały partyzanckie stanowiły wielką i dobrze zorganizowaną silę. Na terenach zajętych przez Niemców działało ponad półtora tysiąca partyzanckich oddziałów, liczących, według oficjalnych danych pól miliona żołnierzy, co wydaje się jednak liczbą zawyżoną. Adolf Hitler, planując wojnę ze Związkiem Radzieckim nie przewidywał, że na Tylach jego armii działać będzie tak dużo grup groźnych oddziałów, uderzających celnie i dotkliwie. Według radzieckich statystyk, partyzanci zabili łącznie trzysta tysięcy niemieckich żołnierzy, zniszczyli tysiąc dwieście czołgów. Nawet, jeżeli liczby te są przesadzone, to i tak szkody, jakie partyzanci wyrządzili najeźdźcom były bardzo duże, a co więcej, partyzanci wiązali bardzo duże niemieckie siły, które nie mogły zostać odesłane na front. Walka w lasach była jeszcze bardziej krwawa i bezwzględna, niż na bitewnych polach, gdzie ścierały się regularne wojska. Jeden z dowódców partyzanckich oddziałów na Ukrainie, niejaki Niedwiediew był bardzo doświadczonym enkawudzistą. Co prawda, zesłano go na Syberię w 1937 roku, ale po wybuchu wojny zwolniono go, gdyż potrzebni byli ludzie z doświadczeniem. W planie Adolfa Hitlera, Ukraina miała stać się krainą pięknych niemieckich wsi, otoczonej osiedlami ludności, służącej nowym panom.