Walka z mongołami
Minęło 15 lat, zanim w 1979 roku współpraca Anthonego Blanta z NKWD została podana do publicznej wiadomości.Blant nie był tuzinkowym agentem, był najlepszym agentem, jakiego wywiad radziecki miał w czasie całego swojego istnienia. Wiele wskazuje na to, że sprawa Anthoneto Blanta łączy się z najgłośniejszą aferą okresu międzywojennego - romansem króla Edwarda VIII i pani Simson. Ojciec Anthonego Blanta był spowinowacony z rodziną królewską. Szerokie koneksje ojca zadecydowały o karierze syna, który w 1926 roku rozpoczął studia matematyczne. Anglia lat dwudziestych, to imperium, w którym słońce nigdy nie zachodziło i czerpało swoją silę ze świetnie zorganizowanej administracji. Królowie, premierzy i ministrowie kształcili się w elitarnych koledżach, gdzie tez powstawały kariery i tu synowie z dobrych domów poznawali synów z innych dobrych domów. Znajomości i koneksje liczyły się ogromnie. Na początku lat trzydziestych ta młodzież dobrych domów dala się porwać fali marksizmu, a to za sprawą wydarzeń w Niemczech. Dojście Hitlera do władzy i represje wobec opozycji i Żydów były szokiem dla demokratycznych społeczeństw.
Trudna sytuacja okresu międzywojennego
Krwawe działania Hitlera nie pozostawiały złudzeń, co do dalszego biegu wydarzeń.Tym czasem rządy dwóch mocarstw: Anglii i Francji, które zdawały się być gwarantami pokoju, wyraźnie ustępowały Hitlerowi z drogi i nie wykazywały najmniejszej ochoty, choćby do potępienia wypadków w Niemczech. W tej sytuacji intelektualiści brytyjscy i młodzież studencka zerkali w stronę Związku Radzieckiego, uważając, że stanie się jedynym obrońcą demokracji i wolności w Europie. W pewnym momencie zbiegły się losy Anthonego Blanta, który po studiach rozpoczął pracę w brytyjskim kontrwywiadzie i następcy tronu, księcia Walii, Edwarda. Stało się to na pewno po II wojnie światowej, natomiast bardzo prawdopodobne, że w latach trzydziestych Anthony Blant został włączony do jednej z najbardziej romantycznych afer międzywojennego dwudziestolecia: romansu księcia Walii i amerykanki, niejakiej Simson. Książę Edward urodził się w 1894 roku, był przystojny, bogaty, a przede wszystkim następca tronu, jednakże już w 1931 roku brytyjska śmietanka zawrzała podlotek: u jego boku pojawiała się kobieta, która już dwukrotnie była mężatką.
W cieniu szpiegów
Mówi się, że był to bardzo piękny, dworski romans.Przynajmniej tak mówiły plotki, tyle tylko, że bardzo malo prawdopodobny. Temu związkowi: pani Simson i księcia Walii od samego początku bardzo bacznie przyglądali się Niemcy, a może nawet od samego początku patronowali temu związkowi. Prawdopodobnie brytyjski dziennik Times miał dowody na to, że owa pani była agentką, zwerbowaną przez Ribbentropa, który był doradcą Hitlera do spraw międzynarodowych, później ambasadorem Rzeszy w Londynie i na końcu ministrem spraw zagranicznych Niemiec. Jeżeli tak było w istocie, jeśli rzeczywiście kobieta ta została zwerbowana przez Niemców, był to strzał w dziesiątkę. Ona łatwo mogła rozniecać zamiłowania do nazizmu, który książę Walii hołubi w swoim sercu. Po śmierci ojca, do następcy tronu przyszedł bliski przyjaciel Edwarda, książę Coburg pod pretekstem złożenia kondolencji, ale jego rzeczywisty cel był całkowicie inny. Książę Coburg był swego rodzaju agentem niemieckim. Jedną ze swych rozmów z Edwardem bardzo dokładnie zrelacjonował w raporcie, jaki wysłał do Ribbentropa.