Strach, ludzka obojętność i nieżyczliwość
Za pomoc udzieloną Żydom karano śmiercią całe rodziny polskie, nawet tych, której o tej pomocy nic nie wiedzieli. Wrogiem udzielania pomocy Żydom był wiec strach przed śmiercią własna i najbliższej rodziny. Ale nie tylko on stał na przeszkodzie ratowania Żydów. Utrudniała to także ludzka obojętność i nieżyczliwość. Byli Polacy odwróceni od tragedii żydowskiej, a nawet cieszący się, że Hitler załatwi za nich owa sprawę. Widziano w Żydach konkurentów czy to na polu gospodarczym, czy politycznym i nadal kultywowano antysemickie przekonania. To sprawiło, że połowa ukrywających się Żydów nie przeżyła okupacji, ponieważ została wydana przez Polaków. 22 marca 1944 roku ukrywający się Żydzi, zostali zastrzeleni przez niemieckich żandarmów, którym towarzyszyli Polacy. Wśród nich był denuncjator Włodzimierz Leś, na którym polskie podziemie wykonywało karę śmierci.
Pomoc katolików
W sierocińcach i domach dziecka prowadzonych przez żeńskie zgromadzenie zakonne ukrywano żydowskie dzieci. Według ustaleń historyków polskie zakonnice uratowały nie mniej niż 1200 dzieci. Pomoc świadczona była także indywidualnie przez księży proboszczów. Do takich należał prałat Godlewski nieukrywający przed wojną swych antysemickich poglądów. W czasie wojny był proboszczem kościoła wszystkich świętych w Warszawie, który jak i jego najbliższe otoczenie znalazł się w getcie. Nie tylko ukrywał w parafii kilkunastu uciekinierów, ale także wyprowadził z niego dzieci żydowskie. W sierpniu 1942 roku przeciw ludobójstwu Żydów otwarcie zaprotestowały środowiska inteligencji katolickiej skupione w małej organizacji. Front Odrodzenia Polski. Ich stanowisko zostało sformułowane w ulotce zatytułowanej „Protest”, której autorką była Zofia Kossa – Szczucka. Sugerowała ona, że w obliczu mordu nikt nie może pozostać bierny.
Śmierć dla szmalcowników
Przestępcy dokonujący wymuszeń w okresie do jesieni 1941 roku szantażyści. W tym okresie niemieckie prawo nie przewidywało śmierci dla żydów przebywających poza gettem. Szantażyści wybierali swoje ofiary według klucza rasowego, ale zdawali sobie sprawę, że w razie aresztowania szantażowanego groziła co najwyżej kara grzywny lub aresztu. Sytuacja uległa zmianie po wprowadzeniu w życie rozporządzenia o karze śmierci dla Żydów opuszczających getto. Tym samym rozporządzeniem zapowiedziano karę śmierci dla Polaków udzielającym wsparcia Żydom. Przestępcy tropiący zbiegłych Żydów w tej chwili przekonani byli, że w razie denucjacji ich ofiary czeka ich pewna i bezapelacyjna śmierć. Dlatego właśnie szmalcowników należy zaliczyć do grona współuczestników zbrodni Holokaustu. Wyroki polskich sadów podziemnych na szmalcowników zaczęto wykonywać w 1943 roku. Pierwszy z nich wykonano na Janie Pilniku za szantażowanie i wydawanie w ręce władz niemieckich ukrywających się obywateli narodowości polskiej i żydowskiej.