Ściśle tajne

Podczas bombardowania Niemiec przez siły amerykańskie, jeden z pilotów dostrzega niezidentyfikowany obiekt latający. Opisuje go, jako lśniącą kulę, owijającą się wokół skrzydeł samolotu. Pod koniec drugiej wojny światowej zdesperowani naziści pracowali nad najdziwniejszymi rodzajami uzbrojenia. Projekty te były tak tajne, że nawet dziś ich przeznaczenie w dużej mierze pozostaje tajemnicą. W dziwacznym świecie nazistowskiego Przemyślu zbrojeniowego żadna idea nie była zbyt fantastyczna. Duża część najbardziej niszczycielskiego i pomysłowego uzbrojenia dwudziestego wieku wywodzi się właśnie z nazistowskich Niemiec. Najsłynniejsze to messerschmitt 262, pierwszy myśliwiec odrzutowy na świecie. Latająca bomba V1, to protoplasta współczesnych pocisków, produkowanych przez Stany Zjednoczone, a także V2, pierwszy w dziejach pocisk balistyczny, a alianci doskonale je znali. Nie wiedzieli jednak, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Początkowo niemiecki przemysł zbrojeniowy działał w całkowitej tajemnicy. Po pierwszej wojnie światowej traktat wersalski zakazywał Niemcom posiadania czołgów, lotnictwa wojskowego i okrętów podwodnych. Gdyby alianci odkryli, że prace nad tymi rodzajami uzbrojenia wciąż trwają, mogliby zaatakować, dlatego właśnie konieczna była tajemnica i odpowiednia przykrywka.

ME321 Gigant.

Niemieccy piloci myśliwców szkolili się w rzekomo cywilnych aeroklubach. Jednym z pierwszych przykładów cudownej broni Hitlera był szybowiec ME321 Gigant. Był to jeden z największych samolotów, jaki kiedykolwiek zbudowano. W powietrze wynosił go samolot holowniczy, a dodatkową silę wznoszenia zapewniało osiem silników rakietowych. Rampa załadowcza pozwalała na transport czołgów. Hitler zamierzał wykorzystać dwieście Gigantów do inwazji na Wielką Brytanię, które miały przewieść dwadzieścia tysięcy żołnierzy i sto czołgów. Pierwsze loty próbne przeprowadzono w lutym 1941 roku. W powietrze Giganta wyniósł jeden czterosilnikowy samolot. Silniki rakietowe odpalano po odrzuceniu dwutonowego podwozia. Czterdziestotonowy Gigant był bardzo trudny w pilotażu. Ładował na płozach i nie można było go poruszyć, zanim nie podczepiono mu nowego podwozia. Nie miało to jednak znaczenia, szybowiec był bowiem maszyną desantową. W końcu postanowiono, że Giganta będą holować dwa bombowce. Wykonano kilka lotów próbnych, ale szybowiec wciąż sprawiał trudności. Inżynierowie wyposażyli go więc w sześć silników. Teraz Gigant mógł latać samodzielnie, przewożąc czołgi i artylerię na froncie wschodnim. W skład jedenastoosobowej załogi weszli strzelcy, a samolot otrzymał też stale podwozie.

Samoloty Heinkel.

Piloci niemieccy bardzo nie lubili wielkiego Giganta, a płócienne poszycie nie zapewniało bezpieczeństwa przewożonym wewnątrz żołnierzom. Jeszcze gorzej było, kiedy gigant transportował paliwo w Afryce północnej. Trafiony przez brytyjskie myśliwce, zmieniał się w kulę ognia. Mimo to produkowano go aż do roku 1944. Przemysł zbrojeniowy trzeciej Rzeszy odnosił spore sukcesy w pracach nad silnikami rakietowymi i odrzutowymi. Pierwsze projekty badano już w latach dwudziestych. Powstał wtedy szybowiec, napędzany silnikami rakietowymi, rozwinięty dziesięć lat później. Jeden z inżynierów niemieckich, Heinkel, zasłynął, jako twórca bombowca HE111, ale pracował także nad maszynami eksperymentalnymi. Zaczynał od samolotu, napędzanego wodorem, by następnie zająć się silnikami odrzutowymi. Tak powstał pierwszy na świecie myśliwiec odrzutowy grzbietopłat Heinkel HE178. Pierwszy udany lot odbył się dwudziestego siódmego sierpnia 1939 roku, dwa lata przed debiutem brytyjskiego odrzutowca Glouster E28 i 29. Jednak niemieckie władze nie zainteresowały się HE178. Maszyna trafiła do berlińskiego muzeum lotnictwa i spłonęła podczas nalotu. Wypowiadając wojnę Stanom Zjednoczonym Hitler zdawał sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Żaden niemiecki bombowiec nie mógł dotrzeć do Nowego Jorku. Jednak niemieccy przemysłowcy liczyli, że rozwiążą ten problem.



Tagi: warszawa, wróg, znak

Mapa serwisu