Rządy żelaznej ręki

Od 1955 roku w Wietnamie południowym rządził Mgo-din, który obwołał się prezydentem, ministrem obrony i naczelnym dowódcą sil zbrojnych. Najwyższe stanowiska rozdął rodzinie, która uchwyciła Wietnam żelazną ręką. To podobało się Stanom Zjednoczonym, gdyż szybko doceniły strategiczne położenie tego państwa i zaczęły stopniowo, acz energicznie zwiększać swoje wpływy. Dien, czując, że jest potrzebny Amerykanom i przekonany, że jego pozycja jest bardzo silna zatrącił poczucie rzeczywistości. Uznał, że na przeszkodzie do pełni władzy stoją mnisi buddyjscy, którzy buntują się przeciwko niemu tylko dlatego, że był katolikiem. Postanowił ich zniszczyć: zakażał urządzania procesji i uroczystości religijnych, zaczął zamykać buddyjskie świątynie. W maju 1963 roku policja otworzyła ogień do uczestników procesji w Hue, gdzie zginę wtedy dziewięć osób, a sześćdziesiąt siedem odniosło rany. W rozpaczy i poczuciu beznadziejności mnisi zaczęli stosować najbardziej wstrząsający protest: siadali na ulicach, oblewali się benzyną i modląc się, podpalali. W Waszyngtonie prezydent Cennedy patrzył z niepokojem na wyczyny wietnamskiego dyktatora. Dien nie miał zamiaru ustąpić i zagroził Amerykanom, że usunie ich doradców wojskowych. Wtedy do akcji wkroczyła centralna agencja wywiadowcza.

Konflikt wietnamski.

Centralna agencja wywiadowcza miała wystarczające wpływy, aby zlikwidować krnąbrnego dyktatora. Drugiego listopada 1963 roku czołgi zbuntowanej armii otoczyły pałac prezydencki. Dien zdołał uciec, ale szybko odnaleziono go zastrzelonego w kościele w Holon. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych nastąpiło wydarzenie, które przesadziło o dalszym rozwoju sytuacji w Wietnamie. Dwudziestego drugiego listopada w zamachu zginał prezydent Cennedy, a jego następca Lindon Bee Jonson miał całkowicie odmienny pogląd na temat sposobu rozwiązania problemu wietnamskiego. Uważał, że zwycięstwo komunistów w Wietnamie odda ten kraj w ręce radzieckie, a wówczas w bardzo ważnym rejonie świata powstałyby radzieckie bazy morskie i lotnicze. Pyzatym amerykański przemysł zbrojeniowy naciskał na prezydenta, gdyż wojna to świetny interes. Trzydziestego pierwszego lipca 1964 roku US Navid doniosła z Wietnamu, że dwa jej niszczyciele zostały zaatakowane w zatoce Tonkińskiej przez kutry północnowietnamskie. Ten incydent nigdy nie został ostatecznie wyjaśniony, ale dla prezydenta był to pretekst do zaakceptowania nalotów na Wietnam północny. Rozpoczęła się wojna, straszna i wyniszczająca, mająca wycisnąć ogromne piętno, zwłaszcza na żołnierzach, którzy brali w niej udział. W lutym 1965 roku amerykańskie lotnictwo rozpoczęło naloty na cele w Wietnamie północnym.

Zaskoczeni.

W marcu 1965 roku nastąpiła kolejna seria nalotów w odwecie za atak na bazę Qui-non. Był to dopiero wstęp do wielkiej operacji powietrznej, ale lotnictwo nie mogło wygrać wojny w Wietnamie. Po wielu miesiącach bezskutecznych ataków lotniczych, wojska amerykańskie przystąpiły do wielkiej, lądowej operacji o kryptonimie imadło. Siódmego sierpnia 1967 roku oddziały dywizji, nazwanej wielką czerwoną jedynką zostali przerzuceni samolotami transportowymi na lotnisko Fu-loy, a stamtąd śmigłowcami do dżungli. Kłopoty zaczęły się w momencie, gdy śmigłowce podchodziły do lądowania: celny ogień granatników i karabinów maszynowych, prowadzonych przez strzelców doskonale zamaskowanych wśród drzew spowodował poważne straty. Niemożliwe było, aby partyzanci mieli szpiegów w najwyższym dowództwie, ale w jakiś sposób mogli przygotować się do odparcia nadlatujących oddziałów. Patrole, wysłane w pogoń za atakującymi partyzantami nie odnalazły wroga. Żołnierze znajdywali okopy, czasami porzucony w pośpiechu prymitywny sprzęt, ale partyzantów nie było. Pojawiali się nagle, co chwila spośród drzew padały strzały i amerykańscy żołnierze, trafiani pociskami snajperów osuwali się na ziemię. Dowódca batalionu, który przeszukiwał dżunglę uważał, że partyzanci cofają się w stronę rzeki Sajgon, jednak wysłany patrol nie napotkał nikogo, idąc w kierunku rzeki. Ostrzeżenie.



Tagi: żołnierz, ameryka, wietnam

Mapa serwisu