Różdżkarstwo zamiast strategii
Od wybuchu wojny w 1939 roku naziści podbijali kraj za krajem, jednak do zimy 1942 roku losy się odwróciły i poznali smak, niemożliwej ich zdaniem, porażki. Wraz ze wzmożeniem wysiłku wojennego naziści coraz częściej zwracali się ku okultyzmowi: począwszy od badań i obrzędów, skończywszy na decyzjach wojskowych. Niektórzy członkowie dowództwa niemieckiej marynarki wojennej uznali nawet, że alianci zaprzęgli tajemne siły do działań zbrojnych. Uważali, że brytyjskie sukcesy w walce z Ubotami są wynikiem działania okultyzmu, i że najlepiej będzie odpowiedzieć tym samym, dlatego Himler założył ściśle tajny instytut, zajmujący się dawnymi, okultystycznymi praktykami różdżkarskimi. Jasnowidze wodzili wahadełkiem, zawieszonym na nitce nad mapami północnego Atlantyku, by zlokalizować położenie alianckich konwojów. We wskazane rejony Niemcy wysyłali następnie okręty podwodne. Himler uważał, że zabiegi różdżkarskie w 1943 roku dały dobre rezultaty. Najczęściej stosowanymi przez nazistów narzędziami okultystycznymi były astrologia i przepowiednie. Posługiwano się nimi w dwóch różnych dziedzinach. Hess i Himler święcie wierzyli w wiedze tajemną i odwoływali się do niej przy podejmowaniu decyzji politycznych, jednak szef resortu propagandy chciał wykorzystać okultyzm przede wszystkim do celów propagandowych.
Pod znakiem Nostradamusa.
Gebels zorientował się, że przepowiednie Nostradamusa są bogatym źródlę wiedzy tajemnej. Nostradamus, uznany wizjoner wszechczasów wydal swoją księgę proroctw w 1555 roku. Księga zawiera niejednoznaczne przepowiednie, dotyczące kryzysu w stosunkach z Wielką Brytanią i Polską w 1939 roku. Właśnie wtedy, prawie czterysta lat po ukazaniu się jej hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. Dla Gebelsa, dzieło Nostradamusa było doskonałym narzędziem propagandowym, bowiem jego przepowiednie można było tłumaczyć, jako zapowiedź zwycięstwa Rzeszy. Przepowiednie Nostradamusa mają postać czterowierszy i są tak bardzo wieloznaczne, że można je interpretować na wiele sposobów. Do właściwego odczytania proroctw zatrudniono doskonałego znawcę Nostradamusa. Jeden z czterowierszy interpretowano w ten sposób, że odnosił się niejako do Hitlera. Użyte słowo „hister”, uznano jako Hitler i oznaczało nadejście Hitlera. W 1942 roku przedstawiono projekt okultystycznej kampanii propagandowej. Posługiwanie się fałszywymi przepowiedniami i kłamliwym mistycyzmem w celu złamania nieprzyjaciela nazwano czarna propagandą. Sporządzili ulotki z przepowiedniami Nostradamusa i rozrzucili je nad Francją. Głosiły one, że Francja zostanie zniszczona, jeśli nie skapituluje. Brytyjski wywiad odkrył mistyfikację, a dostrzegłszy znaczenie propagandy, Brytyjczycy rozpoczęli własną kampanię pod znakiem Nostradamusa.
Brytyjska czarna propaganda.
Brytyjczycy spreparowali księgę pięćdziesięciu przepowiedni Nostradamusa, które zapowiadały brytyjskie zwycięstwo. Gdy naziści zasypywali Francję ulotkami, zawierającymi nieprawdziwe proroctwa, Brytyjczycy sączyli czarną propagandę do Niemiec. Brytyjska kampania propagandowa rozwinęła się, gdy na wyspy przybył węgierski emigrant żydowskiego pochodzenia, astrolog Lui de Woll, który został zwerbowany przez wywiad. Podjął prace z mistrzem fałszerzy, który zręcznie fałszował dosłownie wszystko: dokumenty, czasopisma, nawet czterowiersze Nostradamusa. Tych dwóch ludzi postanowiło stworzyć fałszywą wersję czołowego niemieckiego czasopisma astrologicznego „Zenit”. W 1943 roku wyprodukowali dwa wydania, w których zamieścili przepowiednie, mające złamać morale Niemców, zamieszczając ostrzeżenia. Chodziło o to, by zaszczepić w Niemcach podejrzenie, iż SS może zdradzić Hitlera. Mistrzowskim posunięciem było opracowanie specjalnego wydania „Zenit”, datowanego na kwiecień 1943 roku. Odczekał z jego publikacją do lipca, by sprawić wrażenie, że w kwietniu przewidziano bieżące wydarzenia. Przeanalizowane zostały daty zatonięcia niemieckich okrętów podwodnych, a informacje te podsunięto w formie przepowiedni. Brytyjski wywiad uważał, że jeżeli materiał przeczytają niemieccy podwodnicy załamią się, a może nawet zbuntują. Jednak popełniono kardynalny blond, zmieniając nazwę czasopisma.