Organizacja X

Zamierzano jednorazowo wyprowadzić dwustu oficerów przez tunel, gdyż taka duża ucieczka poważnie mogłaby szkodzić niemieckiemu systemowi wojennemu. Był marzec 1943 roku i plan ucieczki wszedł w fazę realizacji. Przez kolejny rok ponad sześciuset ludzi poświęciło się jednemu celowi: ucieczce. Organizacja X kontrolowała wszelkie próby ucieczek ze stalagu Luft 3. Wszystkie musiały uzyskać jej wcześniejszą aprobatę i w żadnym wypadku nie mogły przeszkodzić w wielkiej ucieczce. Plan zakładał jednoczesną budowę trzech tuneli. Wcześniej kopano tylko jeden tunel, również w innych obozach, a kiedy Niemcy go odkrywali, wszystko trzeba było zaczynać od nowa. W razie odkrycia jednego zawsze zostawały jeszcze dwa. Potrzeba było znaleźć ludzi, którzy mogliby wprowadzić plan ucieczki w życie. Udało się znaleźć wszystkich specjalistów, potrzebnych do realizacji planu. Inżynier górnictwa odpowiedzialny był za kopanie. Skala projektu była olbrzymia strażnicy umieścili w ziemi elektroniczne czujniki nasłuchowe, więc tunele musiałby biec na głębokości dziesięciu metrów, a dłuższe od boiska piłkarskiego. Luźny piasek sprawiał, że konieczny był szalunek, do którego wykorzystano deski z pryczy. Za usuwanie piasku odpowiedzialny był skomplikowany system wózków na szynach. W tunelach brakowało powietrza, wiec stworzono system wentylacji.

Wspólnymi silami.

Powietrze doprowadzano rurami z puszek po mleku. Prace posuwalny się powoli, niewiele ponad metr dziennie. Kopacze pracowali w dwuosobowych zespołach, używając prymitywnych narzędzi i w stałym zagrożeniu zawalę. Członkowie organizacji X z doświadczenia wiedzieli, że warunkiem udanej ucieczki jest pomoc ludzi na powierzchni. Największym problemem było składowanie urobku z tuneli. Strażnicy usunęli dolne części ścian baraków, więc ziemi nie można było wysypywać pod podłogę, a piasek był żółty, co uniemożliwiało rozsypanie go na terenie obozu. Z ręczników uszyto specjalne woreczki, chowane pod ubraniem. Jeńcy mogli uprawiać ogródki, więc cierpliwie wysypywano piasek na grządki, a inni mieszali go z ziemią. Kolejnym istotnym problemem było bezpieczeństwo i zachowanie tajemnicy. Strażników bez przerwy obserwowało trzystu ludzi, którzy w razie niebezpieczeństwa ostrzegali jeńców, pracujących w barakach. Wejścia do tuneli trzeba było dobrze ukryć. Jeden z tuneli zaczynał się w podłodze, drugi zaczynał się pod wodą w brodziku w umywalni., a na pokrywie trzeciego stal piecyk. Na wolności uciekinierzy potrzebowali dokumentów i paszportów. Wyrabiali je fałszerze, udający uczestników różnych kursów. Dokumenty musiały być jak najbardziej zbliżone do oryginałów. Pieczęcie urzędowe wykonano z obcasów.

W pośpiechu.

Kartografowie sporządzali dokładne May okolicy. Z gramofonowych płyt i żyletek zrobiono ponad dwieście kompasów. Wywiad gromadził także niezbędne informacje, jak na przykład rozkład jazdy pociągów. Konieczne tez były aparaty fotograficzne do robienia zdjęć do dokumentów. Jeńcy przekupywali strażników zawartością paczek z domów. Dawano strażnikom kawę, czekoladę, których nie było w Niemczech. Przy pomocy szantażu nakłaniano niemieckich strażników do zachowania dyskrecji. Trzeba było także zorganizować oryginalne dokumenty do podrabiania. Krawcy szyli cywilne ubrania z obozowych uniformów i koców. Dodatkowe kieszenie służyły do ukrycia żywności. Dwaj jeńcy otrzymali nawet repliki niemieckich mundurów. W sierpniu 1943 roku Niemcy wciąż nie mieli pojęcia o tunelach. Jednak odwiedzano się o nowym obozie, do którego mieli trafić wszyscy Amerykanie. Wielu z nich uczestniczyło w przygotowaniach do ucieczki i nikt nie chciał, by stracili szansę na wolność. Postanowiono skupić się na najkrótszym tunelu; w drugim tunelu prace wstrzymano, a do trzeciego znoszono urobek. Do ucieczki musiało dojść przed powstaniem nowego obozu. Niemcy podejrzewali, że zbliża się jakaś ucieczka, ale nie mieli dowodów. Pod koniec września najkrótszy tunel był prawie gotowy, a niektórzy jeńcy zaczęli wierzyć, że najbliższe Boże Narodzenie spędzą w domu.



Tagi: ucieczka, południe, protest

Mapa serwisu