Kościół krwi
Wrogą postawę w stosunku do judaizmu podsycały wydawnictwa takie, jak Ostara, jawnie rasistowski magazyn okultystyczny, prowadzony przez renegata, wykluczonego z zakonu, mnicha i mistyka. Pismo to to znakomity przykład źródła, z jakiego mógł korzystać Hitler, ucząc się rasizmu i antysemityzmu. Wódz złożył nawet wizytę w redakcji, by poprosić o stare numery pisma. Niezwykle popularny wówczas magazyn przekonywał, że nordyckie i aryjskie rasy powinny obawiać się ludzi o ciemniejszej skórze, a zwłaszcza Żydów jako najbardziej niebezpiecznych. Według Stary, to właśnie Żydzi od czasów biblijnych przeszkadzali aryjczykom w zajęciu należnej im pozycji władców świata. Artykuły kreśliły wizje nazistowskiego świata, selekcja rasowa, a nawet nazistowskie obozy śmierci. Tak dojrzewała hitlerowska teoria ras. Kolejnym etapem jej rozwoju były działania orędownika towarzystwa Tule, Alfreda Rozenberga, który w końcu stal się rzecznikiem Hitlera w sprawach duchowych. W swojej książce Rozenberg od nowa napisał historię germanów i sformułował nowe, nazistowskie wyznanie wiary, religię krwi. Pojmował krew w sensie religijnym, jako czynnik decydujący. Innymi słowy, kościół miał być raczej kościołem krwi, niż wiary. To więzy krwi jednoczyły nordyckie rasy. Dla Rozenberga pochodzenie rasowe, czystość krwi stały się kluczowymi pojęciami nowej ideologii.
Symbolika.
Rozenberg przekonywał, że krew jest nośnikiem ducha rasy. Jeśli sięgać wstecz, do ezoterycznych tradycji zachodu, stwierdzić można, ze krew zawsze uważano za środek wyrazu duchowości, świętą substancję, która nie tylko podtrzymuje życie fizyczne, ale także duchowe. Nordyckie mity wyparły Biblię, stając się podwaliną nowej religii. Podczas parady, zorganizowanej przez Rozenberga i utrwalonej na filmie, naziści celebrowali nowo powstałą wersję aryjskiej kultury i historii. Opierając się na ideach Rozenberga, Hitler posunął się jeszcze dalej. Jako symbol nowej religii Hitler wybrał swastykę. Można ją znaleźć w kulturach narodów całego świata. Od najdawniejszych czasów swastyka była chińskim znakiem szczęścia i po dziś dzień pozostaje symbolem religijnym w hinduizmie i buddyzmie. Swastyka, noszona na zbroi lub tarczach miała magiczną moc ochronną, a poza tym budziła szereg skojarzeń, była znakiem niechrześcijańskim. U wikingów swastyka przypominała arktyczne słońce, czczone przez pogan, jako źródło życia i szczęścia. Dla Hitlera swastyka miała inne znaczenie: symbol walki o zwycięstwo rasy aryjskiej. W operach Wagnera Hitler dopatrywał się tego zwycięstwa w każdej scenie: błędni rycerze, epickie sagi opisujące tradycje teutońskie, staro skandynawskie legendy o walce światła z ciemnością były spoiwem kultury germańskiej.
Natchniony muzyką.
Adolf Hitler miał zaledwie dwanaście lat, gdy pierwszy raz zobaczył operę Wagnera, ale gdy dorósł, stal się obsesyjnym wielbicielem kompozytora. Siła wyrazu monumentalnych wagnerowskich scen inspirowała Hitlera do organizowania wielkich wieców, na których często rozbrzmiewała muzyka mistrza. Opera Wagnera Parsifal, gloryfikująca moc czystej krwi była dla Hitlera źródlę natchnienia. Jest to epicka opowieść o poszukiwaniu świętego Graala. Według legendy, Graal to mistyczny kielich ze święta krwią, który miał dać nadprzyrodzoną moc temu, kto się z niego napije. Panowało przekonanie, że znajdzie go tylko najszlachetniejszy rycerz. W Parsifalu Wagner przedstawił własną ideologię. Głosi on współczucie, ale tylko dla aryjczyków, tylko dla wybranych. Parsifal funkcjonował w wyobraźni Hitlera, jako najważniejszy symbol. Wódz często mówił o ponownym stworzeniu religii Parsifala. Zarówno Wagner, jak i Hitler posłużyli się mitem o rycerzach, poszukujących chrześcijańskiego kielicha ze świętą krwią, właśnie tak Hitler tłumaczył rolę nazizmu. W 1938 roku Hitler zamówił sobie własny portret w zbroi teutońskiego rycerza. Marsz Hitlera do władzy rozpoczął się w listopadzie 1923 roku, kiedy próbował obalić bawarski rząd. Był już duchowo i ideologicznie gotowy, by sięgnąć po władzę.