Kat ofiarą

W sytuacji zagrożenia wojną w Europie kontynuowanie czystki w Związku Radzieckim byłoby całkowicie nierozsądne. Jednak Jeżow, człowiek, który rozkręcił wielką machinę śmierci nie mógł jej zatrzymać, zatem należało wyznaczyć nowego szefa tajnej policji politycznej NKWD, który uporządkowałby sytuację, dlatego Stalin wybrał Ławrientija Berię. Jeżow, ludowy komisarz został aresztowany na rozkaz Stalina. W grudniu 1938 roku. Człowiek, który stworzył największy w dziejach ludzkości aparat terroru sam padł jego ofiarą. Ocenia się, że za czasów urzędowania Jeżowa poddano śledztwu dziewiętnaście milionów ludzi, wiele milionów zakatowano, uwięziono w lagrach, rozstrzelano. Liczby ofiar tego człowieka, nazywanego krwawym Karlem nie poznamy nigdy. Na początku lutego 1940 roku Jeżowa postawiono przed sądem. Stalin z Berią wybrali się do więzienia, aby potajemnie przysłuchiwać się rozprawie. Przez otwór w ścianie można było obserwować pokój rozpraw. Sąd skażał jeżowa na śmierć, ale do dzisiaj nie wiadomo, jak zginał. W tym czasie Beria mocno usadowił się na nowym stanowisku. Wyhamował rozpędzoną machinę terroru. Ustały nocne aresztowania, masowe egzekucje i zsyłki na Sybir, co nie oznacza wcale, że ludowy komisariat NKWD pod rządami Berii stal się instytucją praworządną. Jego głównym zadaniem było pacyfikowanie ziem, jakie na początku wojny Związek Radziecki włączył do swoich granic.

Deportacja.

Na początku grudnia 1939 roku Beria przedstawił Stalinowi projekt aktu prawnego, przesadzającego o wywiezieniu daleko na wschód i północ Polaków, uznanych za groźnych dla radzieckiego porządku na podbitych ziemiach. Wielka akcja deportacji rozpoczęła się dziesiątego lutego 1940 roku. Tamtej nocy do dziesiątek osad i wsi wjechali żołnierze NKWD i armii czerwonej oraz milicjanci. Ludzie, do których domów w środku nocy wdzierali się enkwudzisci mieli kilkadziesiąt minut na spakowanie dobytku, a potem wypędzano ich na dwór. Tych, którzy mieszkali daleko od stacji kolejowych gromadzono w salach budynków szkolnych i na folwarkach. Tam formowano większe grupy, które dowożono do pociągu deportacja, która zaczęła się dziesiątego lutego 1940 roku objęła co najmniej sto czterdzieści tysięcy ludzi, głównie Polaków, a także pewną liczbę Białorusinów i Ukraińców. Tak wynika z dokumentów wojsk konwojowych NKWD. Wielu ludzi, którzy przeżyli deportację kwestionuje tę liczbę, uważając, że tamtej tragicznej nocy zabrano z domów około dwustu pięćdziesięciu tysięcy osób. W tej pierwszej wielkiej fali deportacji wywożono głównie osadników i pracowników służby leśnej. To straszliwa logika Stalina i Berii: osadnicy to ludzie, którym rząd polski nadal działki za udział w wojnie polsko bolszewickiej, zaś pracowników leśnych wywożono, gdyż obawiano się, że pomagać będą antyradzieckiej partyzantce.

W bydlęcych wagonach.

W bydlęcych wagonach wieziono ludzi przez tysiące kilometrów. W każdym wagonie po obydwu stronach przymocowano prycze: pólki drewniane, na których miało się zmieścić dwadzieścia pięć osób, ale enkawudziści nie przestrzegali tych norm. Często wpychano do wagonów po pięćdziesiąt osób, a nawet więcej. W niewielkiej przestrzeni towarowego wagonu kilkadziesiąt osób z tobołkami, bagażami miało żyć przez dwa, trzy tygodnie. Wtedy była zima, a mrozy sięgały trzydziestu stopni Celsjusza, a jedynym źródlę ciepła był metalowy piecyk, ustawiony po środku wagonu. Często zdarzało się, że konwojenci nie dostarczali drewna, a wtedy mróz zabijał najsłabszych. Nawet, gdy piecyk grzał, ciepło nie rozchodziło się po całym wagonie. Deski wagonów były zbyt słabą izolacją przed mrozem. Zdarzało się, że w nocy włosy kobiet przymarzały do ścian. Dziura, wycięta w podłodze wagonu była ubikacją. Starano się zasłaniać to miejsce kocami, zwisającymi z sufitu, ale później nikt już na to nie zwracał uwagi. W czterech wielkich deportacjach, z których ostatnia miała miejsce w czerwcu 1941 roku wywieziono w głąb Związku Radzieckiego trzysta dwadzieścia tysięcy ludzi, tak przynajmniej wynika z ujawnionych dokumentów wojsk konwojowych NKWD, jednakże są badacze, którzy uważają, że wywieziono od ośmiuset tysięcy do miliona ludzi.



Tagi: ludzie, dokument, ofiara

Mapa serwisu