Brak drzewa
W grudniu 1936r. ludność powiatu brasławskiego odczuwała poważny brak drzewa opałowego. Było to spowodowane znacznym zmniejszeniem się powierzchni lasów, do którego doprowadziła komasacja i parcelacja gruntów rolnych przy których zawsze pomniejszane były obiekty leśne. Jedynym punktem nabycia opału stały się Lasy Państwowe, które nie potrafiły jednak w wystarczającym stopniu pokryć zapotrzebowania miejscowych rynków. Nadleśnictwa były zmuszone sprzedawać po 2-3m sześcienne na jednego gospodarza. Ceny drewna bardzo wzrosły. drugiej połowie lat trzydziestych zwiększono znacznie wyrąb lasów, co spowodowało nieodwracalne zmiany w krajobrazie i pogorszyło warunki bytowania chłopów, których źródłem utrzymania była gospodarka naturalna. W Wilnie powstała specjalna spółka, która eksportowała drewno do Anglii, Szwecji, Czechosłowacji, Łotwy i Austrii. Bardzo często przy obliczeniach prac przy robotach leśnych pomijano odległość stanowiska pracy od miejsca zamieszkania, długość dnia (zmienną w poszczególnych sezonach), stan dróg dojazdowych i wiele innych składowych elementów. Zdarzało się, że chłopi w środku żniw byli odciągani od pracy na polu.
Port w Drui
Kolejną nietrafioną decyzją władz administracyjnych była budowa portu w Drui. Przedsięwzięcie miało między innymi ułatwić spławianie drewna rzeką i było promowane z niezwykłym rozmachem. Zapowiadano stworzenie „Nowej Gdyni” na wschodzie Polski. Ostatecznie, z powodu braku środków finansowych, wybudowano jedynie 89km linii kolejowej i przez ostatni kilometr drewno musiało być dowożone na furmankach, co znacznie podwyższało koszty transportu. Budowy portu nawet nie rozpoczęto, co dodatkowo pogłębiało niezadowolenie białoruskich chłopów. Mieli oni duże trudności ze zbytem i transportem swoich towarów. Ponadto, na obszarach obfitujących w jeziora, położenie białoruskich chłopów bardzo pogorszyła ustawa rybacka z 1932r. Ustawa ta przewidywała tworzenie przymusowych tak zwanych obwodów rybackich na wodach stanowiących własność więcej niż jednej osoby prawnej. Ponieważ prawo połowu, czy to w postaci własnych toni, czy też „prawa wstępu”, miało wiele osób, państwo przejmowało jeziora na własność, i tworzyło z nich obwody rybackie, wydzierżawiane następnie Dyrekcji Lasów Państwowych (DLP), która próbowała czasami sprawować niemal absolutną władzę nad jeziorami.
Narocz
W 1936r. władze administracyjne zażądały łowiących nad jeziorem Narocz osób udokumentowania praw własności. Na terenach byłego zaboru pruskiego i austriackiego nie było z tym problemu, gdyż prawa własności były już od dawna ustalone, ale na ternach Zachodniej Białorusi w wielu przypadkach było to niemożliwe, gdyż chłopi nie posiadali niezbędnych dokumentów- prawo własności przechodziło od pokoleń z ojca na syna od ponad 75 lat. W związku z tym nadzór na jeziorem przejęła Dyrekcja Lasów Państwowych. W następstwie tej decyzji 5 tysięcy osób zostało pozbawionych prawa do połowu, a DLP założyła pięć niewodów i zatrudniła 150 robotników, otrzymujących dniówkę 1zł dziennie. Oprócz tego Dyrekcja płaciła czynsz dzierżawny do Skarbu Państwa. Zaistniała sytuacja- przede wszystkim utrata źródeł zarobkowania- skłoniła chłopów do buntu. Zarządzenia władz stały w sprzeczności z jednym z podstawowych założeń konstytucyjnych- podważały prawo własności prywatnej. Pomimo licznych skarg i protestów białoruskich chłopów władze nie potrafiły znaleźć dogodnego wyjścia z sytuacji. Nietrafiona ustawa rybacka była kolejnym przyczynkiem do zaognienia stosunków pomiędzy w większości wiejską ludnością białoruską a polskimi władzami administracyjnymi.